Świąteczny czas.

Idą święta. Widać to na ozdobionych lampkami ulicach, widać w dużych galeriach i mniejszych sklepikach. I widać po ludziach. Chcąc nie chcąc, w okresie około Bożonarodzeniowym ludzie się zmieniają. Jedni marudzą więcej niż zwykle- na pogodę, na święta, na kolejki, na święta, na drogie prezenty, na święta… i tak w kółko. A mimo wszystko zagniatają piernikowe ciasta, robią świąteczne porządki klnąc pod nosem i kupują pięćdziesiątą ósmą paczkę choinkowych bombek. Są tacy co olewają temat- trudno, ich strata. Tu nie będę się rozpisywać. I są tacy co się cieszą- jak ja na przykład. Cieszę się w tym roku podwójnie, ba (!)- potrójnie, bo to nasze pierwsze święta z małym, wielkim NIM. Święta przede wszystkim dla niego, choć niewiele z nich zapamięta. Mimo wszystko przygotowania poczęliśmy już z początkiem grudnia. Po raz pierwszy zabraliśmy się za własnoręczne ozdoby, a Mikołajkowa porcja pierników już dawno została pochłonięta przez łasego pana męża. Nasze cztery kąty są już wysprzątane, bo jak na matkę polkę przystało- ja UWIELBIAM świąteczne porządki i wywlekanie każdego jednego drobiażdżku z każdej jednej szuflady, szafki i półeczki. Bombki zostały wyciągnięte z garażowych czeluści ciemności, a tysiąc sto światełek czeka na swoje miejsce. Pan Kubasiński oczywiście uczestniczy prawie we wszystkim. Piekł z nami ciasteczka i rysował na nich koślawe szlaczki maminą ręką. Dopingował głośno przy klejeniu makaronowej choinki i usiłował bawić się szyszkami, które złośliwa matka wciąż zabierała mu sprzed nosa. Na świąteczne sprzątanie został oddelegowany do babci Be., co by się w tym kurzowym rozgardiaszu nie zawieruszył. Czekam już niecierpliwie na żywą choinkę, o której marzyłam odkąd wyremontowaliśmy się tu- na parterze i zachodzę w głowę jak uchronić ją przed ciekawskimi rączkami Kubciaka i niebezpiecznymi łapkami wiecznie szukającego rozrywki czworonoga. Damy radę!

Oczywiście przygotowania do świąt z półrocznym, ząbkującym niemowlęciem domagającym się nieustannej uwagi, wspólnej zabawy, wygłupów, regularnego karmienia, usypiania i spacerów- nie jest proste. Wygląda to mniej więcej tak, że część rzeczy robimy „na szybko!” (choć wcale nie po łebkach!), a część sobie po prostu odpuściliśmy ;-) Ja jako niezbyt utalentowana kucharka z wigilijnych dań to mogłabym ewentualnie ugotować barszcz z torebki, więc zaproszenie do rodziców baaardzo nam ułatwiło życie ;-) (Kto ma dziecko ten wie, że ugotowanie zwykłego makaronu z bąblem w kuchni jest czasami bardziej pracochłonne niż przyrządzenie np. dzika w sosie myśliwskim!)

Święta już za chwilę, już za momencik. Już widzę te odbijające się w czterech sztukach niebieskich i w moich piwnych- mieniące lampki. Czuję zapach lasu i drugiej partii pierniczków pomieszany z zapachem grzybów, które jadamy przecież tylko raz w roku. Uśmiecham się na myśl o pierwszej gwiazdce (oczywiście dla NIEGO przede wszystkim), o dziadkach pokazujących pierwszemu wnukowi świąteczne ozdoby, o wspólnym kolędowaniu, o ziewaniu podczas pasterki i Bożonarodzeniowym śniadaniu z czterema psiakami między nogami. Będzie wesoło, będzie magicznie, będzie cudownie- wierzę w to i stanę na rzęsach, żebyśmy zapamiętali te pierwsze wspólne święta na długie lata.

A dla was pierwsza porcja naszych świątecznych przygotowań ;-) Pozdrawiamy grudniowo!

 

8 myśli nt. „Świąteczny czas.

  1. Uwielbiam Cię! Tak wspaniale piszesz, jesteś świetną mamą. Szkoda, że mieszkacie tak daleko.
    Pozdrawiam :)
    Zapisujacwpomnienia

  2. Ja też nie mogę doczekać się świąt i również bardzo lubię świąteczne porządki :) a gdzie kupujecie te pisaki do ozdabiania pierniczków i jaki macie przepis jeśli można spytać?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>