„Wideoteka” Mamy Kubasińskiej.

Generalnie to od zawsze jestem fanatyczką komedii romantycznych. Wszystko co zaczyna się od przypadkowego spotkania, przechodzi przez mega nieporozumienie, wielką kłótnię i kończy hepi endem- to moja bajka. To nic, że schemat ten sam, że film przewidywalny od pierwszej minuty, że w prawdziwym życiu rzadko kiedy facet oświadcza się na wyludnionej plaży, na niebie spadają gwiazdy, a pary zasypiają na łyżeczkę. I tak to lubię.

Horrory, dramaty i inne science fiction do mnie nie przemawiają. Nie lubię się bać, płakać, a tym bardziej zastanawiać się „o co tu w ogóle chodzi?”

Niemniej, czasem jednak zdarza mi się trafić na coś innego niż moje różowe, lukrowe romansidła, albo przegrywam walkę o pilota z panem mężem, lub w ostateczności idziemy do kina na to co on wybierze. Czasami. Tym sposobem ostatnio obejrzałam takie oto filmy, które O DZIWO baaaardzo polecam i do których sama chętnie jeszcze nie raz wrócę.

1. Igrzyska Śmierci- W pierścieniu ognia.

„Po zwycięstwie w 74. Głodowych Igrzyskach, Katniss Everdeen (Lawrence) oraz Peeta Mellark (Hutcherson) udają się na obowiązkowe Tournee Zwycięzców. Choć zuchwale złamali reguły rozgrywki, w glorii zwycięstwa odwiedzają kolejne dystrykty. Dowiadują się o fali zamieszek, do których przyczynił się ich niebywały wyczyn. W tym samym czasie prezydent Snow (Donald Sutherland) przystępuje do organizacji jubileuszowych, 75. Igrzysk, w których dawni zwycięzcy będą musieli stanąć przeciw sobie. Te wydarzenia mogą zmienić państwo Panem na zawsze.”

Warto obejrzeć również I część, ale jak dla mnie druga bije poprzednią na głowę. Film długi, ale będąc w kinie dopiero chwilę przed końcem zorientowałam się, że minęły ponad dwie godziny. To chyba o czymś świadczy ;-)

2. Ciekawy przypadek Benjamina Buttona

„Nowy Orlean, rok 1918 − koniec I wojny światowej. Na świat przychodzi Benjamin Button (Brad Pitt), lecz jego narodziny są czymś niezwykłym. Rodzi się jako osiemdziesięcioletni staruszek i stopniowo młodnieje. Jego ojciec przerażony brzydotą dziecka porzuca go na progu domu dla starców; tam Benjamin wychowuje się pod opieką troskliwej Queenie (Taraji P. Henson). Tutaj też poznaje swoją miłość − wnuczkę jednej z pensjonariuszek − Daisy (Cate Blanchett). Po wielu latach zamiast starzeć się staje się coraz młodszy i umiera jako niemowlak w rękach ukochanej. Film opowiada historie o ludziach i o miejscach, o odnalezionych i utraconych miłościach, o radości życia i smutku śmierci, lecz również o tym, czego czas nie może zmienić.”

Film stary, ale ja tak naprawdę obejrzałam go dopiero niedawno. Bardzo mnie wciągnął, trochę wzruszył i skłonił do kilku refleksji. (No i młody Brad…)

3. Płonąca pułapka

„Film opowiada historię uwięzionego w pożarze strażaka,któremu wystarczy tlenu tylko na kilka minut. Choć koledzy i szef czynią wszystko co w ich mocy, by mu pomóc, jego szanse maleją z sekundy na sekundę. Rozgrywa się emocjonująca walka z czasem, własnym strachem i słabością. Przed oczami rannego przesuwa się całe jego dotychczasowe życie…Cały film trzyma widza w napięciu.”

Rzeczywiście trzyma w napięciu. Pięknie opowiedziana historia miłości, poświęcenia, trudnych wyborów, tęsknoty… Ja płakałam- choć nie lubię. I podkład muzyczny- miodzio!

4. Chłopiec w pasiastej piżamie

„Akcja filmu umieszczona jest w czasach II wojny światowej. Ośmioletni Bruno wraz z rodzicami i starszą siostrą mieszka w Berlinie. Pewnego dnia jego ojciec zostaje mianowany komendantem obozu zagłady i cała rodzina przeprowadza się na wieś. W nowym miejscu zamieszkania Bruno nie ma żadnych kolegów i całymi dniami się nudzi. Jedyne jego zajęcia to czytanie książek przygodowych i huśtanie na własnoręcznie zrobionej huśtawce. Podczas odkrywania okolicy Bruno poznaje ośmioletniego Żyda – Szmula, który jest więźniem obozu zagłady. Między chłopcami zawiązuje się szczególna nić porozumienia. Nie przeszkadzają im różnice społeczne, ideologiczne ani drut kolczasty, który ich dzieli. Film pokazuje życie obozowe z perspektywy małego dziecka, które nie wszystko rozumie. Wkrótce Bruno, tuż przed wyprowadzką z nowego domu, przedostaje się do obozu śmierci.”

Tematyka wojenna jest szczególna. Można lubić lub nie. Ja nie przepadam, bo tego typu filmy za bardzo na mnie działają. Ten jest jednak inny, specyficzny. Wojna, obóz- okiem dzieci po dwóch stronach „płotu”. Myślę, że naprawdę warto zobaczyć. Chociaż raz.

5. Bez mojej zgody

„Sara i Brian wiodą spokojne życie. Idylla zostaje jednak przerwana, gdy dociera do nich przerażająca informacja o chorobie córki. Aby ratować życie dziecka, para podejmuje trudną decyzję, która na zawsze zmieni ich życie. Dylematy etyczno-moralne zmieniają ich relacje. Prawdziwy koszmar zaczyna się jednak, kiedy ich druga córka odkrywa prawdę dotyczącą jej poczęcia.”

Wzrusza, zastanawia, zmusza do refleksji. Uczy prawdziwego „Carpe diem”. I idealne w tej roli Cameron Diaz i Abigail Breslin. Zdecydowanie polecam!

A jakie są wasze ulubione filmy? Co szczególnie polecacie? Chętnie obejrzę coś nowego… ;)